sobota, 7 lipca 2012

Akurat na upały - zwiewność i lekkość...

Wbrew temu, co dzieje się na podwórku, i wbrew temu, co w sobie noszę (a to już spory kawałek człowieka) funkcjonuję zadziwiająco dobrze. Zapewne zawdzięczam to w sporym stopniu dwóm akcesoriom stojącym na naszym podwórku - basenowi oraz trampolinie, które sprawiają, że dzieci nasze poruszają się od rana (codziennie) ruchem wahadłowym pomiędzy oboma urządzeniami w związku z czym nie muszę wyjeżdżać na plażę, do miasta, tudzież poszukiwać im innych rozrywek. Przynajmniej na razie. Zamykam okiennice i otwieram zgodnie z ruchem słońca wokół naszego domu i tylko nadzoruję to, co się dzieje na dworze.
Szycie w związku z tym na dłuższą metę odpada, musiałabym udawać się na górę, skąd, po pierwsze, nie widziałabym potomstwa, i gdzie, po drugie, jest dwa razy goręcej niż na dole. Mobilizuje mnie tylko okresowa konieczność prasowania, którą to czynność uwielbiam a stanowisko mam właśnie na tym gorącym poddaszu. Za to, jak schodzę, to mi na dole jest wręcz chłodno :))))
Mam zrealizowaną pierwszą próbę podwójną niejako: przede wszystkim naruszyłam zgromadzone pieczołowicie zapasy dropsa lace, za który jakoś nie mogłam się zabrać. Po drugie - również pierwszy raz wykorzystałam wzór dew drops shawl. Zestaw, w ostatecznym rozrachunku, jak dla mnie, zadowalający, natomiast robiło się dość żmudnie i niezbyt komfortowo - bardzo nie lubię, jak mi się robótka ześlizguje z drutów.
Zdjęć dużo, dlatego, że pstrykało mi się dobrze (więc po co przerywać :) a potem nie byłam w stanie wybrać tego, co mi się naprawdę podoba. W związku z tym, po wywaleniu kilki naprawdę lichych ujęć wrzucam wszystko - przepraszam, jeśli wieje nudą...

15 komentarzy:

  1. Byłoby dobrze, gdyby w tym upale powiało choćby i nudą... ale i to nie... Pozazdrościć dzieciakom basenu!:)
    Prześliczna chusta!

    OdpowiedzUsuń
  2. Książki, druty i coś jeszcze - taka była w zamierzeniu, aczkolwiek nie udało mi się jej zarzucić na siebie i wytrwać choćby 5 minut :)

    ivoncja - fakt, powiew by się przydał, szczęściem u nas coś jakby powietrze drga nieco - wczoraj mieliśmy mega burzę, może i dzisiaj coś się wydarzy...

    OdpowiedzUsuń
  3. Aniu - to grozi nałogiem! Bo ile chust może mieć jedna ( sorry - dwie kobiety ) Bo my z Ewą na spółkę:-))) Co jedna to piękniejsza! Buziaki!
    Asia

    OdpowiedzUsuń
  4. Tobie dobrze się pstrykało, a mi świetnie oglądało :)) Super :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Chusta rewelacyjna, wygląda naprawdę odlotowo, wspaniała i do letnich kreacji i na jakieś wieczorowe party :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękna :-)
    Podziwiam Cię, bo ostatnio kupiłam taką samą włóczkę i jakoś cieniuteńka jest :-) Ciężko mi się z niej robi... a robię na szydełku :-)
    Piękna chusta.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  7. cudeńko, żadnej nudy! śliczna :)

    OdpowiedzUsuń
  8. obie chusty (ta i z poprzedniego wpisu) są śliczne choć całkiem inne

    OdpowiedzUsuń
  9. bardzo ladna chusta...sliczna..pozdrawiam ania

    OdpowiedzUsuń
  10. bardzo ladna chusta...sliczna..pozdrawiam ania

    OdpowiedzUsuń