W przelocie między myciem okien (nie pytajcie, ile ich mam, grrrr...), wyjmowaniem ciasta oliwnego z piekarnika, docieraniem do obudzonej właśnie Wigi, chowaniem pranych kurtek zimowych (nie pytajcie ilu), pierwszymi ogrodowymi zajęciami udało mi się zrobić kilka zdjęć. Oto skończona przedwczoraj kolejna torba warmińska - tym razem na jeansie i z użyciem "kupnego" filcu. Stwierdzam, że ten z filcowanych swetrów jest o o niebo lepszy. Kończę, lecę dalej robić. Pa!


.jpg)
.jpg)

.jpg)
.jpg)

.jpg)
.jpg)
