Pokazywanie postów oznaczonych etykietą haft warmiński. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą haft warmiński. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 kwietnia 2011

flos varmiae - jeans

W przelocie między myciem okien (nie pytajcie, ile ich mam, grrrr...), wyjmowaniem ciasta oliwnego z piekarnika, docieraniem do obudzonej właśnie Wigi, chowaniem pranych kurtek zimowych (nie pytajcie ilu), pierwszymi ogrodowymi zajęciami udało mi się zrobić kilka zdjęć. Oto skończona przedwczoraj kolejna torba warmińska - tym razem na jeansie i z użyciem "kupnego" filcu. Stwierdzam, że ten z filcowanych swetrów jest o o niebo lepszy. Kończę, lecę dalej robić. Pa!


sobota, 19 lutego 2011

stare z nowym czyli jak czerpać z warmińskiej tradycji

Wczorajszy wieczór spędziłam nad maszyną - zostałam szczęśliwą posiadaczką nowego, dużego stołu do szycia (from IKEA). Krzyś z Anielką spędzili noc (pierwszy raz) u znajomych dzieci, Wigi poszła grzecznie spać o 19, czyli mieliśmy caaaały wieczór dla siebie (czyli ja - dla maszyny :)))
Podjęłam w końcu dawne już zamierzenie próby przeniesienia jednego ze wzorów z warmińskich czepców ludowych na rzecz bardziej nam współczesną. Stare jest piękne, ale niekoniecznie każdy chce je nosić w tradycyjnej formie. Powstało więc to - co poniżej - na razie to dopiero początek pracy, nadłubałam się wczoraj nad maszyną niezbyt lubiącą szyć gruby wełniany filc. Potem, haftując wełną łodygi uszczerbiłam sobie palce przebijając się przez camelę. Ale - jakoś się udało. Wynik wyszedł - jak na moje oko - całkiem nieźle. Obym tylko tego dalej nie skaszaniła.





Wzór jest, oczywiście uproszczony. Wybrałam pewne elementy, by się nie przepracować. Wzorniki warmińskie możecie sobie pooglądać u Mim. Warmia, mimo, że niezbyt zasobna i niezbyt znana z folkloru posiada bardzo ciekawą spuściznę. Szkoda tylko, że w świadomości naszej tak bardzo wymieszaną z Mazurską...

niedziela, 5 września 2010

zeby nie było, że już tylko druty... :)

udowodnić potrzebowalam - sobie zwlaszcza - że maszyna, jeszcze bywa akcesorium uzywanym przeze mnie. Mialam od dwóch tygodni wykrojone materialy na 3 kosmeTyciunie tylko z zebraniem się do zeszycia ich jakos czasu braklo. I dzisiaj podczas poludniowej (jedynej) drzemki Wigi w końcu udalam się na górkę pozostawiwszy starsze dzieci pod opieką tatową :)) Wyszly mi dwie sztuki, trzecia jeszcze nawet nie zostala ozdobiona - weny zabraklo jakos. Za to po poludniu udalismy się ze znajomymi na festyn do Brąswaldu. I tutaj czekala mnie ogromna niespodzianka: mianowicie poznalam panią, która jest ludową twórczynią, wykonuje m.in hafty czepców warmińskich tradycyjnymi metodami. I - uwaga - tadam - wzięlam jedną lekcję tych haftów. Temat wymaga zglębienia, namiary na panią wespól z koleżanką (też lubującą się w rękodziele) wzięlysmy, udoskonalać umiejętnosci będziemy :)
A oto moje niedzielne wypociny, slońce bylo niemilosierne a o ile z cieniem na zdjęciach radzę sobie jako - tako to ze slońcem wcale :)
Alberto się przypętal i towarzyszyl mi nie dając się pogonić...











Przy okazji dziękuję zaglądającym mile slowo zostawiającym :)
Betsy Petsy - a i owszem :) na maila mego zapraszam serdecznie :)