sobota, 19 lutego 2011

stare z nowym czyli jak czerpać z warmińskiej tradycji

Wczorajszy wieczór spędziłam nad maszyną - zostałam szczęśliwą posiadaczką nowego, dużego stołu do szycia (from IKEA). Krzyś z Anielką spędzili noc (pierwszy raz) u znajomych dzieci, Wigi poszła grzecznie spać o 19, czyli mieliśmy caaaały wieczór dla siebie (czyli ja - dla maszyny :)))
Podjęłam w końcu dawne już zamierzenie próby przeniesienia jednego ze wzorów z warmińskich czepców ludowych na rzecz bardziej nam współczesną. Stare jest piękne, ale niekoniecznie każdy chce je nosić w tradycyjnej formie. Powstało więc to - co poniżej - na razie to dopiero początek pracy, nadłubałam się wczoraj nad maszyną niezbyt lubiącą szyć gruby wełniany filc. Potem, haftując wełną łodygi uszczerbiłam sobie palce przebijając się przez camelę. Ale - jakoś się udało. Wynik wyszedł - jak na moje oko - całkiem nieźle. Obym tylko tego dalej nie skaszaniła.





Wzór jest, oczywiście uproszczony. Wybrałam pewne elementy, by się nie przepracować. Wzorniki warmińskie możecie sobie pooglądać u Mim. Warmia, mimo, że niezbyt zasobna i niezbyt znana z folkloru posiada bardzo ciekawą spuściznę. Szkoda tylko, że w świadomości naszej tak bardzo wymieszaną z Mazurską...

4 komentarze:

  1. Bardzo fajny pomysł. Na moje oko jest lepiej niż nieźle ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. No!!!!!!kochana cudownie. Chyba czesciej musze zabierac Wam dzieci:)

    OdpowiedzUsuń