Strony
Etykiety
akcesoria
(12)
aplikacje
(10)
by dzieci
(23)
candy rozdawajka
(5)
chuścianki
(111)
Cladonia
(2)
czapidła
(22)
czytamy
(1)
dla dzieci
(79)
domowo
(18)
dziergane
(190)
farbowanie
(13)
filcoki
(4)
folklorystycznie
(12)
haft warmiński
(3)
homeschooling
(17)
k
(1)
kołowrotkowo
(9)
kominiarsko
(6)
koraliki i inne
(12)
kosmetyczki
(10)
kuchennie
(3)
lawenda
(17)
literatura
(3)
Lokalnie - warmińsko
(7)
mądrości z pograniczna handmade :)
(2)
muzyka
(4)
nasze zabawy
(9)
ogrodowo
(11)
patchwork
(21)
photo props
(1)
portfele
(40)
recycling
(62)
rękawicopodobne
(12)
różne takie :)
(26)
s
(1)
szycie
(115)
ślub
(2)
takie miejsca
(1)
targi
(2)
Tilda
(1)
torebki i torby
(18)
tutoriale
(3)
ubraniowo
(50)
wypadki przy pracy :)
(1)
wyróżnienia
(1)
z koszulek
(4)
zatrzymane chwile
(117)
zdania do zapamiętania
(8)
zestawy sugerowane
(5)
czwartek, 28 czerwca 2012
Zdania do zapamiętania
Jesteśmy na mszy w 40 rocznicę ślubu moich teściów. Kaplica dość nowoczesna, na suficie rząd kilku par lamp sufitowych. Siedząca na moich kolanach JAdzia uparcie wpatruje się w górę. W końcu szarpie mnie - Mama, co tam jest na górze? - Po 10 sekundach odpowiada sobie sama - Jabeł, abo co.
:)
czwartek, 21 czerwca 2012
Zdania do zapamiętania - nadal w klimatach religijnych :)
- Jesteś jak Maryja - stwierdziło radośnie najmłodsze z moich dzieci (to, które nie posiada jeszcze trzech lat) asystujące ochoczo podczas mojego farbowania włosów.
- Maryja...? - spytałam raczej dość niepewnie
- No. Masz farban - palec wskazujący wyjaśnił kwestię.
- Turban?
- No. - Pokręciła się nieco by się wygodniej usadowić przy wannie. - No i masz dzidzię.
I wszystko jasne.
DZięki Bellis, bo mam w końcu przerwy między wierszami :)))))
- Maryja...? - spytałam raczej dość niepewnie
- No. Masz farban - palec wskazujący wyjaśnił kwestię.
- Turban?
- No. - Pokręciła się nieco by się wygodniej usadowić przy wannie. - No i masz dzidzię.
I wszystko jasne.
DZięki Bellis, bo mam w końcu przerwy między wierszami :)))))
środa, 20 czerwca 2012
Na ludowo
Cała moja rodzina ma coś wspólnego z tańcem ludowym. Moi rodzice tańczyli w młodości razem. Ja i mój brat wiele lat uczęszczaliśmy na "Warmię" - swego czasu jeden z najbardziej nagradzanych polskich zespołów w kategoriach dziecięcych i młodzieżowych. Mój mąż - jak się okazało, tańczył w tym samym zespole tuż po moim odejściu zeń :)
I teraz trafiły tam nasze dzieci. Cieszy mnie to, staroświecki rygor panujący na próbach (uczy ich jeszcze mój choreograf), bardzo duże umuzykalnienie i nacisk położony na ruch (ech, jak się porusza młodzież tańcząca w starszych grupach!) daje dzieciom naprawdę dużo. W tym roku Krzyś brał pierwszy w życiu udział w konkursie tańca towarzyskiego (ludowego, oczywiście) i odnalazłam w sieci kilka ujęć z nim.
">
NA tym filmie w minucie 4 i pół widać naszego syna, jak zaczyna Krakowiaka (i potem miga kilka razy z numerem 30 :)
Ruszyła maszyna!
Wreszcie mogę powiedzieć, że wróciłam do normy wykonawczej. Wczorajszego dnia podkleiłam i powycinałam, natomiast wczorajszej nocy uszyłam trzy portfele. Bardzo mi się dobrze nad nimi pracowało, mam wrażenie, jakby w końcu opadły ze mnie resztki ciążowej niezborności (w sam raz na trzeci trymestr...) Męczyłam się nieco z doborem kolorów, jakoś trudno mi było wyobrazić sobie efekt ostateczny, aczkolwiek generalnie wszystkie mi się podobają. Na tyle, że, może ten pierwszy zostawię sobie...? :)
Kończąc wpis biję się z myślami; ruszać do mycia okien już teraz czy za jakąś godzinę...? :))))











wtorek, 19 czerwca 2012
Efekty chorowania
Od piątku jesteśmy z Anielką w domu, szczęśliwie już tylko na doustnych antybiotykach. PAciorkowce okazały się w jej przypadku wyjątkowo wrednym przeciwnikiem. W czasie chorób obu dziewczynek dość często miałam przy sobie druty, w związku z czym udało mi się zacząć i skończyć komplet dla Pewnej Dziewczynki (nie mojej). Praca nad nim była tym, co w ciężkich chwilach przynosiło miłe doznania, ponieważ robiłam z cudnych wełen - malabrigo rios arco iris oraz baby merino dropsa. Tyle treści na dzisiaj, ponieważ dopadłam komputera w przerwie między Wielkimi Porządkami i już mnie sumienie gryzie :)
Reszta w formie ilustracji:
Sweterek robiony w jednym kawałku począwszy od kaptura
Ponieważ obie części stanowić miały komplet przerobiłam jeden rządek w spodniach (robionych bezszwowo) tak, by móc na nim wyhaftować pasek wełną ze swetra - takie nawiązanie :)







środa, 13 czerwca 2012
Piszę tutaj, bo nie mam możliwości odpowiedzieć każdemu z osobna (maile itd). Osoby czekające na moją odpowiedź bądź wypowiedź muszę przeprosić - poczekają jakiś czas, ponieważ Anielka legła wczoraj w szpitalu i nie wiadomo, kiedy go opuści. W związku z tym życie nam się zdezorganizowało i pewne tematy (bez urazy) zeszły na dalszy plan.
Pozdrawiam z biegu dom - oddział.
sobota, 9 czerwca 2012
...
Niezbyt poważna trzydniówka dnia trzeciego okazała się być szkarlatyną. Chorobą, która do tej pory była dla mnie równie aktualna co krztusiec, na który zapadła jedna z bohaterek "Ani z Zielonego Wzgórza". Szkarlatyna od pewnego czasu grasowała w naszych rejonach, chorowało/ choruje na nią spora ilość znajomych dzieci (w tym większość Anielkowej zerówki). Jak się okazało, dopadła to z naszej trójki, które ma najmniejszy kontakt ze szkołą. Zanim jednak została zdiagnozowana (w naszym domu ma nietypowy przebieg bez anginowego gardła z czopami) przeczołgała biedną Jadzię gorączkującą trzy dni po 40 stopni. Natychmiast niemal po podaniu antybiotyku objawy ustąpiły pozostawiając po sobie ofiarę w postaci spadku sił witalnych. Niesypiająca w dzień Jadwisia zasypia teraz nad talerzem zupy, męczy ją przejazd rowerem do lasu (1/3 zwykłej trasy) i ogólnie bieda z niej wielka.
Udało jej się sypać kwiatki podczas procesji Bożego Ciała - widok Anielki w nowej sukience był dla niej motywatorem - gorączki już nie miała, pogoda była sprzyjająca - i tak nastąpił Jadziowy debiut w sypaniu kwiatków. Anielka z kolei zyskała nową sukienkę, ponieważ z dawnych wyrosła. Pierwszy raz zmierzyłam się z szyciem satyny i było to przeżycie z lekka traumatyczne - zwłaszcza krojenie uciekającego we wszystkie strony materiału. Posiadamy jedno zdjęcie Anielki w sukience, robione szybko tuż przed wyjściem z domu, stąd mina, światło oraz sztuczność ujęcia.
Dzisiaj udało mi się złapać samą sukienkę, bez Anielki, za to w szczegółach.
Dlaczego bez Anielki? Otóż oktawa Bożego Ciała dla nas się zakończyła - od wczoraj szkarlatynę ma starsza z naszych córek (w zasadzie powinnam już pisać: "najstarsza") Szczęściem rozpoznanie nastąpiło szybciej stąd i leczenie skuteczniejsze zahamowało rozwój choroby - nie gorączkuje już tak horrendalnie. Ale i tak się dzieje...
Pozdrawiam Was Domu Opieki :)
Czy Wam też blogger ignoruje podział pisania na wiersze? Wychodzi mi całkiem bezładny bełkot ponieważ żaden akapit, który ustawiam w tekście nie pojawia się w opublikowanym wpisie...




poniedziałek, 4 czerwca 2012
Co się dzieje w lazarecie
Plany na tę sobotę i niedzielę mieliśmy potężne. Tak liczne, że aż problematyczne do zsynchronizowania ich ze sobą. Potrójne zajęcia Krzysia na uniwersytecie dzieci, festyn w Gietrzwałdzie, przysięga ministrancka Krzysia, koncert Marcina (ja z dziećmi jako widzowie) i festyn w Olsztynie, z którego biegiem mieliśmy lecieć na najbardziej wyczekany przeze mnie marsz dla życia o rodziny połączony z kolejnym świętowaniem...
Trzeci dzień siedzę w domu z Jadzią gorączkującą wściekle. Pobiła wczoraj wszelkie rekordy osiągając 39,9 stopni. Z zaplanowanych atrakcji Marcinowi udało się pojechać ze starszymi dziećmi do Gietrzwałdu oraz odbyć chóralne śpiewy :) A, i Krzyś był na jednym ze swoich zajęć oraz został ministrantem - bardzo to było wzruszające - i jedyne, w którym brałam udział.
Skończyłam za to kolejną Cladonię z zielonej wełny merynosowej niewiadomego pochodzenia oraz melanżowego trekkinga.
I chyba nic więcej mądrego nie napiszę, bo jakoś mi się ciężko myśli po odpoczynku weekendowym... :)))




sobota, 2 czerwca 2012
Thalasso Bain Bebe par Sonia Rochel
Film, który mnie zauroczył... A ponieważ wiem, że jest tutaj kilka mam - świeżych i przyszłych, więc niech oglądają i stosują :))))
Szkoda, że nie widziałam tego troje dzieci wcześniej...
Subskrybuj:
Posty (Atom)