Korzystając z wczorajszego bezstarszodzieciowego przedpołudnia zasiadłam do maszyny. Na pierwszy ogień poszły wycięte i podszyte ociepliną jeszcze poprzednim razem dwie kosmetyczki w kolorach:
1. zielonym - z przyszytą srebrną tasiemką, wewnątrz różowa podszewka
.jpg)
.jpg)

3. Dwie kosmetyczki recyclingowe na całego. Ich historia powinna zaczynać się tak: dawno, dawno temu była sobie spódnica - długa, wąska i ciepła. Ale niezbyt miła. Nikt nie chciał jej nosić - być może z powodu jej szczupłości właśnie? Trafiła w pewne miejsce, gdzie było bardzo dużo rzeczy z podobną do jej historią. Smutne wisiały na wieszakach, czekając na to jedno spojrzenie, które wyłapie je z tłumu i nada im nową wartość. I ją to spotkało! Przeszła całkowitą metamorfozę. Poprzycinana, z podoszywanymi różnymi dziwnymi rzeczami stała się, moża by tak rzec, całkiem nową rzeczą. I to niejedną!
Tu w różach: absolutny unikat, ponieważ spodnie z tą kwiatkową aplikacją moje córki miały tylko jedne :)
.jpg)
I z pazurem: do szpilek i czerwonych paznokci :)
Śliczne kosmetyczki. Najbardziej podoba mi się fioletowa.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie :)
(Jestem tu pierwszy raz, ale na pewno będę zaglądać.)
mi też najbardziej podoba się fioletowa:)Śliczna jest po prostu, ale szarości też mają swą moc:)
OdpowiedzUsuńJeju! Jakie śliczne!!
OdpowiedzUsuńA ja zakochałam się w tej szarej z energetycznym, czerwonym wnętrzem!
dzięki, Kochane, właśnie poluję na tutka do szycia portfela - tam jeszcze raz mam zamiar wykorzystać te zestawienia :)
OdpowiedzUsuń